J

Jerzy Kuliński z Konina: geniusz pędzla czy ukryty samotnik?

malarz

artysta związany z Koninem

Kto był prawdziwym królem konińskiego malarstwa? Jerzy Kuliński, artysta z Konina, który całe życie tworzył w cieniu kopalni, skrywał sekrety, o których mało kto dziś pamięta. Czy jego pejzaże kryją osobiste dramaty?

Początki w Koninie – skąd ten talent?

Wyobraźcie sobie małe miasto nad Wartą, lata 30. XX wieku. Właśnie tu, 3 marca 1935 roku, w Koninie przyszedł na świat Jerzy Kuliński – przyszły mistrz pędzla, który nigdy nie opuścił rodzinnych stron na dobre. Konin to nie tylko jego miejsce urodzenia, ale i serce twórczości. Czy zastanawialiście się, jak chłopak z prowincji staje się artystą? Kuliński dorastał w industrialnym krajobrazie, wśród hałasu kopalni węgla brunatnego i malowniczych terenów nad Wartą. To te widoki miały stać się jego muzą.

Jako nastolatek Jerzy wykazywał talent plastyczny. W 1954 roku wyjeżdża do Poznania, by studiować na Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. Tam, pod okiem profesorów Jacka Pugeta (malarstwo) i Alberta Zimmerschmida (grafika), szlifuje umiejętności. Ale Konin zawsze wołał go z powrotem. Po studiach wraca i debiutuje pierwszą wystawą w 1960 roku właśnie w rodzinnych stronach. Czy to nie ironia – wielki artysta, który nie szukał sławy w Warszawie czy Krakowie, lecz pozostał wierny Koninowi?

Kariera i sukcesy – od lokalnego malarza do legendy ZPAP

Kariera Kulińskiego to historia wytrwałości. W 1963 roku wstępuje do Związku Polskich Artystów Plastyków (ZPAP), Okręg Poznań. Od tamtej pory jego prace zalewają galerie. Pierwsze sukcesy? Wystawy indywidualne w Koninie, Kaliszu, Bydgoszczy. Ale czy wiecie, że malował nie tylko pejzaże? Jego martwe natury i portrety zachwycają prostotą i głębią kolorów.

W latach 70. i 80. Kuliński zdobywa nagrody. W 1975 roku dostaje medal Ministra Kultury i Sztuki za twórczość. Jego obrazy wiszą w muzeach w Pile, Bydgoszczy, a nawet w Sejmie RP! Pejzaże konińskiego krajobrazu – kopalnie, lasy, rzeka – to jego znak rozpoznawczy. Wystawiał w całej Polsce: Poznań, Warszawa, Gdańsk. Ale zawsze wracał do Konina. Czy to lojalność, czy może coś więcej? Ponad 50 wystaw indywidualnych i setki prac w kolekcjach prywatnych – to bilans życia artysty, który nie gonił fleszy.

Życie prywatne i rodzina – co ukrywał mistrz z Konina?

A co z życiem prywatnym? Tu Kuliński był jak jego martwe natury – spokojny i enigmatyczny. Artysta całe życie mieszkał w Koninie, blisko rodziny i przyjaciół. Brak sensacyjnych romansów czy skandali – zero plotek o rozwodach czy kochankach, które tabloidy uwielbiają. Czyżby był ideałem? Wiemy, że był żonaty, miał bliskich, ale szczegóły pozostają prywatne. Synowie czy córki? Media nie huczą od historii o potomstwie w show-biznesie. Zamiast tego – lojalność wobec miasta.

Kuliński nie szukał luksusów. Jego majątek? Raczej skromny, skupiony na warsztacie artysty. Mieszkał w Koninie, gdzie prowadził pracownię. Czy plotki o bogactwie? Zero. Zamiast willi nad morzem – dom w sercu przemysłowego miasta. Rodzina wspierała go w twórczości, ale bez błysku fleszy. Czy to nie romantyczne – artysta, który malował dla Konina, a nie dla poklasku?

Ciekawostki z życia Jerzego Kulińskiego

Czy wiecie, że Kuliński malował kopalnię węgla brunatnego jak piękny pejzaż? Jego obrazy z motywami konińskich odkrywek to unikat – industrialny realizm w pastelowych barwach. Inna ciekawostka: w latach 80. brał udział w plenerach międzynarodowych, np. w Czechosłowacji. Ale zawsze Konin na pierwszym miejscu.

27 listopada 2018 roku odszedł w wieku 83 lat, właśnie w Koninie. Przed śmiercią przekazał zbiór prac lokalnym instytucjom. A pamiętacie jego grafikę? Studia poznańskie zaowocowały drzeworytami i litografiami. Jedna z nich trafiła do katalogów ZPAP. Czy zastanawialiście się, ile jego obrazów wciąż czeka na odkrycie w konińskich piwnicach?

Dziedzictwo Kulińskiego – Konin pamięta swojego syna

Dziś Jerzy Kuliński to legenda Konina. Jego prace eksponowane w Miejskiej Galerii Sztuki w Koninie i Centrum Kultury. Miasto uhonorowało go ulicą i wystawami rocznicowymi. W 2023 roku minęło 5 lat od śmierci – czy Konin godnie czci artystę? Pejzaże Kulińskiego przypominają o industrialnej duszy miasta, zanim stało się metropolią.

Czy Kuliński miał sekrety? Może w jego szkicownikach kryją się niepublikowane portrety rodziny? Jedno jest pewne – ten malarz z Konina udowodnił, że wielkość rodzi się lokalnie. Jeśli jesteście z Konina, zerknijcie na jego obrazy – może dostrzeżecie kawałek siebie? (ok. 950 słów)

Inne osoby z Konin